Najnowsze zdjcia
w galerii
Ostatnie
osignicia

Wiosna, wiosna!data dodania: 2007-03-23

    To już tradycja w II LO, że w dniu wagarowicza urządzamy sobie zbiorowe wagary. Wagary jednak wyjątkowe, bo z nauczycielami (ale na szczęście nie pod ich kontrolą;)). I tak też 21 marca, w dniu Święta Wiosny poprzebierana, umalowana i przede wszystkim uśmiechnięta młodzież naszej szkoły wybrała się ze Starszyzną na Halę Widowiskowo-Sportową Parku Wodnego.
    A po co? Po to by godnie przywitać porę roku, za którą tak naprawdę nawet nie zdążyliśmy się porządnie stęsknić. No i po czwartej lekcji ruszyliśmy chwiejnym krokiem, prężnym ciałem w stronę dawnego OSiR’u. A tam czekała już rozwieszona siatka i drużyny, które rozgrzewały się przed meczem ich życia. Tak, już za chwilę miało zacząć się kolejne starcie między naszymi ulubionymi Nauczycielami i dręczonymi przez nich Uczniami. Ku przypomnieniu, w zeszłym roku także odbył się mecz, ale w piłkę nożną. Wynik niestety nie był zadowalający dla młodych, więc mieli oni okazję odegrać się i to w wielkim stylu. Więc starła się reprezentacja szkoły w siatkówkę ze zdezorientowanymi nauczycielami i… i wreszcie uczniowie pokazali naszą wyższość i rozgromili wysportowane ciało pedagogiczne. Na szczęście!:) Druga porażka pod rząd to już by było za dużo!;)
    Po jakże emocjonującym meczu czekało na nas rozluźnienie w postaci występów karaoke każdej z klas. Można było zaprezentować jedną bądź, jak kto wolał, dwie piosenki. Hitami w tym roku było m.in. „Supermenka”, „Tyle słońca”, czy też nieśmiertelne „Kolorowe sny”. Były też nowości w postaci „Bani u Cygana”, „Pokemonów” lub „China in her eyes”. Śmiechu było co nie miara, artyści radzili sobie wyśmienicie. Mnie osobiście za serce ujęła Pseudo Doda:). Koniec końców wygrał boys band chłopaków z III C, na których widok dziewczyny piszczały jak odjeżdżający pociąg. Nasze męskie ideały wygrały trzy dni niepytania i grześki. Nie zabrakło też tradycyjnych niespodzianek w postaci występu pani Jaśtak i niespodziewanie pani Abendrot. Dawid z I bio-chem pięknie zaśpiewał „Happy birthday” dla nieobecnego pana prezydenta, a klasa III F wreszcie mogła się ujawnić parodiując nasz szkolny chór z Kasą jako dyrygentem na czele.
Czasem z przerażeniem w oczach rozglądałam się wokół siebie. Jeden z chłopców przebranych za dziewczynę miał ogolone nogi, drugi był za szczupły, miał zgrabne nogi i (o zgrozo!) wcięcie w talii! Była też pszczółka Maja, pani policjantka, pani pielęgniarka, Pikaczu i wiele innych dziwactw. Zabawa była przednia i przyniosła duże rozluźnienie i odpoczynek od szkolnych obowiązków. Niestety pogoda nie bardzo nam dogadza i musimy czekać na troszkę ocieplenia.